Pierwszy z trójki moich nowych, pastelowych lakierów od Golden Rose. Każdy kosztował około 4 zł.
Kolorek to coś pomiędzy jasną pastelową miętą a pistacją... trudno powiedzieć. Krycie jest kiepskie, na zdjęciach mam dwie warstwy lakieru, jak dla mnie to za mało, ale nie nakładałam kolejnej za względu na sytuację jaka spotkała mnie po zaapikowaniu różowej koleżanki 361. Pistacja to nie mój kolor, może to kwestia braku opalenizny? Buteleczkę odstąpiłam siostrze ;)
Lakier ma bardzo urocze opakowanie. Takie łagodne :) Nie ma na nim napisanej informacji o tym, jaka to kolekcja... pomożecie?
Z pędzelkiem miałam pewien mały problemik, co widać na załączonym obrazku.
Szybki ruch nożyczkami i problem załatwiony, ale zniesmaczenie pozostało...
Po operacji pędzelek jest gotowy do użytkowania. Okrągły, wygodnie się manewruje.
O trwałości trudno mi się wypowiedzieć, nie miałam na paznokciach topu i trzymał się około 5 mało intensywnych dni... z małymi uszczerbkami:
Podsumowując... nie jestem zadowolona. Myślałam, że będzie lepszy. Kolor mi się podoba, ale nie za bardzo do mnie pasuje. Krycie jest raczej słabe i ten cały numer z pędzelkiem... choć z drugiej strony oczekiwać od lakieru za 4 zł?