Przyjęło się, że czerwień nadaje się na wielkie wyjścia.
W większości przypadków tak jest, ale nie tym razem.
Powyższy lakier z Sephory to taka codzienna czerwień:
mało intensywna, nienachalna, niezbyt lśniąca.
Aby trochę ją zmodyfikować i utrwalić dorzuciłam top z Sally Hansen,
delikatnie różowy z subtelnym brokatem.
W niedalekiej przyszłości możecie spodziewać się recenzji lakierów użytych w tym mani ;)
Bardzo ładny kolorek :)
OdpowiedzUsuńsuper efekt, lubie takie kolorki :)
OdpowiedzUsuńAle fajny ten z Sally! Takie delikatny brokacik :)
OdpowiedzUsuń